podcast

Podcast – Dolina Biebrzy – nieodkryty raj przyrodniczy w Polsce

E12 Dolina Biebrzy - nieodkryty raj przyrodniczy w Polsce

Dolina Biebrzy – nieodkryty raj przyrodniczy w Polsce

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o miejscu, które moim zadniem najpiękniej wygląda wczesną wiosną, gdy przyroda budzi się do życia, a ptaki wędrujące z dalekich krajów znajdują tam idealne miejsce na lęgi. Rozpoczyna się zatem wspaniały spektakl, którego reżyserem jest sama matka natura. Mówię o Biebrzańskim Parku Narodowym, którego sercem jest Biebrza. Biebrza jest jedną z najpiękniejszych rzek we wschodniej Polsce. Do dziś pozostała dzika i nieuregulowana, a rytm życia człowieka w zgodzie z naturą na tych terenach spowodował, że dziś możemy tam obserwować unikatowe na skalę kraju, a także świata, gatunki ptaków, zwierząt czy roślin. Mam na myśli taką uprawę ziemi i stosowanie takiego rolnictwa, które nie ingerują w przyrodę, a stają się jej naturalnym dopełnieniem, jak np. koszenie traw tradycyjnie, za pomocą kosy, czy wypasanie krów na łąkach. Takie widoki to już rzadkość, a nad Biebrzą nadal jest to praktykowane. 

Oczywiście teraz w dolinie tej rzeki stworzony jest park narodowy, którego zadniem jest ochrona przyrodnicza obszaru. BPN to największy tego typu rezerwat w Polsce i to zdaniem wielu miłośników Biebrzy jest jego największy atut. Dzięki swoim rozmiarom pozwala turystom poczuć bardzo bliski kontakt z naturą. W BPN to przede wszystkich rozległe torfowiska czyli bagna, które ze względu na swoją niedostępność dla człowieka, stanowią idealne środowisko do życia dla ptaków czy innych zwierząt. Znajdziemy tam również piękne leśne szlaki oraz oczywiście samą Biebrzę, po której, po okresie lęgowym, można spłynąć kajakiem bądź tratwą, czyli takim domkiem na wodzie.

Próżno w BPN szukać jednego miejsca, z którego rozchodzą się piesze szklaki, tak jak np. w Zakopanem. Szlaki spacerowe czy kajakowe usytuowane są w różnych częściach parku, najczęściej dochodzą tuż do rzeki. Zatem, jeśli chcemy dobrze poznać tę niesamowitą krainę, powinniśmy się tu wybrać samochodem. Na miejscu, przy każdym ze szlaków, mamy parkingi, więc bez problemu można zostawić tam auto i już pieszo przemierzać bagna. Możliwe jest też zwiedzanie tych terenów na rowerze, jednak trzeba pamiętać, że odległości od poszczególnych szlaków są tak duże, że jest to wyprawa dla doświadczonych rowerzystów.

Moim zdaniem większość szlaków turystycznych nad Biebrzą nie nadaje się też do pokonywania rowerem, bo znika przyjemność z obcowania z naturą. Jadąc rowerem, możemy łatwo przegapić łosia, czającego się w zaroślach, czy bociana czarnego na gnieździe, które, uwaga, znajduje się na drzewie, w przeciwieństwie do popularnych w Polsce bocianów białych, gniazdujących na kominach, słupach telegraficznych czy specjalnych platformach. 

Chcę jeszcze podkreślić, że nie jest wcale łatwo dotrzeć do tych magicznych zakątków doliny Biebrzy, które widzimy na okładkach przewodników czy pocztówkach. Dolina Biebrzy przyciąga zazwyczaj turystów spragnionych bezkresnych krajobrazów, widoku stad dzikich ptaków unoszących się nad zamglonymi mokradłami czy łosia niespiesznie przeżuwającego kaczeńce, czyli małe żółte kwiatki, wszechobecne nad rzeką. Jednak, aby tych widoków doświadczyć, nie wystarczy wejść na pierwszą lepszą ścieżkę dydaktyczną. Trzeba pamiętać, że zwierzęta to nie eksponaty muzealne, a Park Narodowy to nie Zoo. I na tym polega właśnie jego urok. Musimy pamiętać, że to my jesteśmy gośćmi w tym miejscu i trzeba uszanować płochliwą naturę dzikiego ptactwa, zwłaszcza w porze lęgowej nie zakłócać spokoju przy gniazdach! 

Moim zdaniem powinniśmy najpierw dowiedzieć się, jakie zwierzęta żyją na tym terenie, jakie ptaki można spotkać w BPN i w jaki sposób zrobić to tak, aby im nie zaszkodzić. Towarzystwo człowieka jest zawsze dla dzikich zwierząt stresujące. Dlatego powinniśmy obserwować je najlepiej z oddali, używając lornetki czy lunety i pozostając na wieżach widokowych, specjalnie w tym celu wybudowanych w BPN. Oczywiście robić to w ciszy, żeby ich nie spłoszyć. BPN jest bardzo rozległy i trzeba pamiętać, że nie tak łatwo wypatrzeć te najciekawsze gatunki zwierząt, jak łosie, ptaków czy roślin. Jednak już same spacery po bagnach, wsłuchiwanie się w przepiękne żabie i ptasie koncerty daje niesamowitą satysfakcje i pozwala odpocząć od chaosu i problemów, które mamy na co dzień. 

 

Z ciekawostek powiem Wam, że mój pierwszy pobyt nad Biebrzą był dla mnie z jednej strony niesamowitym przeżyciem, ale też powodem do frustracji, ponieważ zdałam sobie sprawę, że nawet mimo posiadania dobrej lornetki, bardzo trudno mi było nawet wypatrzeć ptaka, a co dopiero przyjrzeć mu się na tyle długo, żeby zdążyć go rozpoznać. Wiedziałam, że tych ptaków dookoła jest bardzo dużo, bo było je słychać cały czas, ale nie potrafiłam ich dostrzec!  Dlatego po powrocie do Warszawy zapisałam się na … kurs obserwowania ptaków! Był to kurs organizowany przez wydział biologii UW i to właśnie tam nauczyłam się, że ptaki najłatwiej rozpoznawać po ich zachowaniu, znajomości środowiska życia, sylwetce, np. przy ptakach drapieżnych, czy wreszcie po głosie! To był dla mnie przełom! Nauczyłam się rozpoznawać zaledwie kilka najpopularniejszych gatunków występujących nad Biebrzą właśnie po głosie i już pierwszego dnia podczas następnego pobytu uslyszałam głos dudka, dość rzadkiego i pięknego ptaka z charakterystycznym grzebieniem! Po rozpoznaniu głosu i zidentyfikowaniu gatunku dość łatwo można go było wypatrzeć! Byłam z siebie bardzo dumna! 

W ogóle cały kurs obserwowania ptaków jest wspaniałym przykładem na to, że czasami poświęcenie swojego czasu na coś obiektywnie niepotrzebnego, jak np. rozpoznawanie ptaków po głosie, może nam przynieść tyle radości i satysfakcji, co później przekłada się na nasze zadowolenie z siebie i poczucie sprawczości, a co za tym idzie ułatwia realizację naszych kolejnych celów czy marzeń, ale to już temat na zupełnie inny podcast…

Pobyt w dolinie Biebrzy to dla mnie coś więcej niż obcowanie z przyrodą. To też spotkania z niesamowitymi ludźmi, którzy wydają się o wiele bardziej przyjaźnie nastawieni do drugiego człowieka niż gdziekolwiek indziej w Polsce. Nie chcę generalizować, bo nie byłam też wszędzie w Polsce, ale jednak to właśnie nad Biebrzą, gdy zapytaliśmy sąsiada gospodarza, u którego nocowaliśmy, od kogo można kupić wiejskie jajka, za kilka minut przyniósł nam jajka od swoich kur i nie chciał za to żadnych pieniędzy. To właśnie nad Biebrzą, gdy zepsuł nam się samochód, właściciel agroturystyki, w której się zatrzymywaliśmy, sam z siebie zaproponował pomoc, z ochotą podniósł klapę samochodu i bardzo się starał, ale nie potrafił stwierdzić, co się zepsuło. Zawołał zatem sąsiada, tak jakby znalezienie przyczyny naszej awarii postawił sobie za punkt honoru. Ostatecznie panowie chyba doszli do tego, jaka część się zepsuła, a że do sklepu motoryzacyjnego było 20 km, nasz gospodarz oczywiście zaproponował, że zawiezie tam nas, żebyśmy na spokojnie mogli kupić tę część podczas naszego pobytu i naprawić samochód. To tylko dwie sytuacje, z naprawdę wielu, które obrazują, jak uczynni ludzie mieszkają w tych okolicach. 

Piękne, bezkresne krajobrazy, możliwość obcowania z przyrodą czy obserwacja tak wielu gatunków ptaków to tylko nieliczne z powodów, dla których tak lubimy jeździć nad Biebrzę, mimo że to dla nas naprawdę daleka podróż. Z jednej strony uwielbiam opowiadać o tym, jak pięknie tam jest, ale z drugiej mam świadomość, że takie dzikie miejsca pozostają magiczne tylko dlatego, że nie zadeptały ich jeszcze tłumy turystów. Zatem korzystajcie z uroków Biebrzy dopóki pozostaje ona jeszcze choć trochę nieodkryta.

Podcast – Jakich owoców musisz spróbować w Polsce?

E11 Jakich owoców musisz spróbować w Polsce?

E11 Polskie owoce

W Polsce zaczyna się teraz sezon na owoce i warzywa. To czas, w którym można je kupić najlepsze, najświeższe i najtańsze. Dziś opowiem wam o moich ulubionych Polskich owocach i daniach, które się z nich przygotowuje. Nie jestem co prawda wegetarianką, ale owoców i warzyw staram się jeść codziennie najwięcej. 

Moje ulubione owoce, które rosną w Polsce to maliny, czyli czerwone małe owoce o smaku lekko kwaśne, które są pyszne, zarówno na surowo, jak i w postaci soku. Sezon na maliny rozpoczyna się w czerwcu i kończy bardzo szybko. Maliny mają dużo wartości odżywczych, zawierają witaminy i minerały, takie jak magnez, wapń i żelazo. Rosną zarówno na dziko w lasach, jak i są hodowane na sprzedaż. Istnieje ponad 200 gatunków malin, które różnią się od siebie wyglądem i smakiem. Maliny są też niestety bardzo delikatnymi owocami i bardzo szybko się psują. 

Podobnie do malin wyglądają jeżyny. Mają taki sam kształt i rozmiar, ale inny kolor. Jeżyny są ciemnoniebieskie, czyli granatowe. Smakują też zupełnie inaczej. Zarówno z malin, jak i z jeżyn można zrobić pyszne dżemy, soki czy nalewki. 

Innymi leśnymi owocami są jagody, bardzo chętnie zbierane przez Polaków latem w lasach. Ja sama nie lubię zbierać jagód, ale uwielbiam je jeść, zwłaszcza w połączeniu z jogurtem i miodem. To moje ulubione letnie śniadanie! W Polsce popularne są również pierogi z jagodami w sezonie. 

Owocami, które też rosną w lasach, ale są zdecydowanie bardziej kwaśne, są porzeczki: czarne i czerwone. To malutkie okrągłe owoce, przypominające miniaturowe winogrona, które pięknie wyglądają jako ozdoba letnich ciast i deserów. Ze względu na swój kwaśny smak są wykorzystywane często do ciast.

Gdy mówimy o owocach w Polsce, nie możemy pominąć truskawek. Są one naprawdę pyszne w naszym kraju, ale nie takie, które możecie kupić w sklepie, tylko te z bazarku. Wyglądają one zupełnie inaczej niż te sztuczne sklepowe truskawki, ale smakują wyśmienicie. Są bardzo słodkie i aromatyczne. Ja najbardziej lubię jeść je na surowo, same bez dodatków. Ale wiele osób uwielbia truskawki ze śmietaną i z cukrem czy w postaci koktajli z dodatkiem mleka. Truskawki też są nietrwałymi owocami i szybko się psują. Ponadto sezon na truskawki kończy się bardzo szybko. Dlatego, gdy tylko na bazarkach pojawiają się pierwsze truskawki, staram się kupować je codziennie, żeby nacieszyć się nimi w tym krótkim czasie na cały rok. 

Najpololprniejszy Polski owoc to chyba jabłko. Polska jest największym producentem jabłek w Europie. Rozróżniamy ponad 60 gatunków jabłek, co ciekawe, wszystkie są zarejestrowane w krajowym rejestrze odmian. Najpopularniejsze odmiany to Golden, Gala czy Idared. Wszystkie one pochodzą z dalekich krajów, takich jak USA czy Nowa Zelandia. Jedna z moich ulubionych odmian to Ligol, który jest akurat Polską, rodzimą odmianą. Ma lekko kwaśny smak i jest bardzo soczysty. Jabłka mają też dużo wartości odżywczych, zapobiegają chorobom serca, gotowane jabłka pomagają na niestrawność, a przyrządzony z jabłek ocet jabłkowy poprawia trawienie i jest bogaty w potas. Moją ulubioną potrawą z jabłek jest oczywiście szarlotka, czyli pyszne ciasto jabłko, które nieodmiennie kojarzy mi się z jesienią i tym, jak babcia przyrządza właśnie szarlotkę pachnącą jabłkami i cynamonem. Pychota! Musicie sprobować!

Owoce, które zaczynają się w czerwcu i w lipcu to wiśnie i czereśnie. Wyglądają podobnie, ale mają inny smak. Wiśnie są kwaśne i idealne do ciast oraz na przetwory. Ja robię z wiśni soki i nalewki, ale uwielbiam też jeść dżem wiśniowy. Z wiśni wychodzi pyszny kompot. Czereśnie są znakomite do jedzenia na surowo. Są słodkie i sycące. Stanowią świetny podwieczorek latem. 

Ostatnim popularnym w Polsce owocem, o którym Wam opowiem jest śliwka. Sezon na śliwki również rozpoczyna się w lipcu, ale niektóre odmiany dojrzewają dopiero jesienią. Śliwki idealnie nadają się do ciasta czy na kompot. Śliwki bardzo dobrze wpływają na pracę jelit, ponieważ zawierają dużo błonnika. Są dobre też na serce, układ nerwowy czy nawet poprawiają urodę dzięki dużej zawartości witamin i przeciwutleniaczy. 

Jak widzicie w Polsce latem mamy duży wybór pysznych owoców i warto z tego korzystać. Owoce są bardzo zdrowe, jednak ze względu na wysoką zawartość cukrów, ja traktuję je jako osobny posiłek, a nie dodatkową przekąskę. Szczerze mówiąc już nie mogę się doczekać pierwszych polskich truskawek w tym roku! Bardzo Wam polecam też spróbować, jeśli nigdy nie mieliście okazji. 

Podcast – Najlepsze miejsca na majówkę w Polsce

E10 Najlepsze miejsca na majówkę w Polsce

E10 Najlepsze miejsca na majówkę w Polsce

W Polsce pierwszego i trzeciego maja mamy wolne, czyli nie musimy iść do pracy czy do szkoły. Pierwszego maja obchodzimy Święto Pracy, a trzeciego Święto Narodowe upamiętniające uchwalenie konstytucji. W szkołach dzieci mają wolne też drugiego maja, a żeby ułatwić Polakom majówkę, uchwalono jakiś czas temu właśnie Dzień Flagi, przypadające na drugiego maja. Co ciekawe tego samego dnia obchodzony jest również Dzień Polonii i Polaków za Granicą.

Ta kumulacja wolnych dni zwana jest majówką, długim weekendem czy weekendem majowym i właśnie wtedy Polacy masowo ruszają z miast i udają się na odpoczynek.

Jednym z najpopularniejszych miejsc odwiedzanych przez Polaków podczas majówki są Mazury.  Mazury często nazywane są Krainą Tysiąca Jezior.  Chociaż faktycznie jezior jest aż 2600.  Największe  mazurskie jezioro to Śniardwy, a najdłuższy jest Jeziorak. Mazurskie jeziora w dużej części powstały ponad 10 tysięcy lat temu, podczas zlodowacenia bałtyckiego. Mazury wyróżnią kanały, czyli połączenia między jeziorami, które stanowią raj dla kajakarzy i żeglarzy. To właśnie ze względu na świetną infrastrukturę żeglarską i kajakową oraz bliską odległość od Warszawy Polacy chętnie wybierają Mazury jako miejsce majowego odpoczynku. Jednak każdy kij ma dwa końce i z tego względu kraina ta bywa bardzo zatłoczona w wakacje i długie weekendy. Będąc na Mazurach, koniecznie musicie spróbować świeżej ryby. Z atrakcji godnych polecenia w tym miejscu nie mogę pominąć kajaków, bo to mój ulubiony ze sportów wodnych, a mazury są idealnym miejscem do organizacji spływów. 

Drugim popularnym celem urlopowym Polaków jest morze. Bałtyk jest co prawda akwenem zimnym, nawet podczas upalnego lata temperatura wody oscyluje w okolicach 18 stopni. W maju zatem nie ma mowy o ciepłych kąpielach. Jednak bałtyckie plaże są bardzo piękne i idealnie nadają się do spacerów. Wzdłuż wybrzeża znajduje się około 70 nadmorskich miejscowości, gotowych na przyjęcie turystów. Miejsc noclegowych czy stolików w restauracjach nie zabraknie zatem dla nikogo. Bałtyk wiosną nie jest jeszcze tak zatłoczony jak w lipcu czy w sierpniu, kiedy to trwają w Polsce szkolne wakacje i rodziny tłumnie przybywają nad morze. Jeśli będziecie nad Bałtykiem poza sezonem, serdecznie polecam Wam okolice Łeby i Słowiński Park Narodowy. Są tam trasy piesze i rowerowe, a największa atrakcja to ruchome wydmy, czyli piaski przemieszczające się pod wpływem wiatru. Jeśli traficie na dobrą pogodę i miało turystów, widoki z tego miejsca są naprawdę niesamowite. Przypominają pustynię, a nie polskie plaże. Obowiązkowym punktem programu jest wstąpienie na świeżą rybę do lokalnej smażalni. 

Kolejnym pięknym miejscem na mapie Polski jest jej zimowa stolica, czyli Zakopane. Zakopane to miejscowość położona w Tatrach – największych polskich górach i moim zdaniem najpiękniejszych. To znakomita baza wypadowa na szlaki górskie. W maju wszystkie śniegi już na pewno zdążą stopnieć, więc piesze wędrówki stają się łatwiejsze i jeszcze przyjemniejsze. Będąc w Zakopanem, na pewno warto wybrać się kolejką linową na Kasprowy Wierch, jest to jedyna wysokogórska kolejka linowa w Polsce, jej trasa liczy ponad 4 tys metrów. Kolejką można wjechać na sam szczyt Kasprowego Wierchu, gdzie znajduje się również restauracja i obserwatorium meteorologiczne. Po wjechaniu na szczyt drogę powrotną warto pokonać na piechotę. Widoki po drodze są zapierające dech w piersiach. Jedną z łatwiejszych tras powrotnych jest droga prowadząca niedaleko schroniska górskiego Murowaniec, gdzie można wstąpić, odpocząć i napić się herbaty czy coś zjeść. A propos jedzenia, w Zakopanem warto spróbować tradycyjnych potraw podhalańskich, czyli owczych serów, pysznych zarówno na zimno, jak i z grilla oraz kwaśnicy, czyli zupy z kapusty.  Zakopane to świetna baza wypadowa pod kątem wycieczek w góry i moim zdaniem warto tu przyjechać na dłużej niż na weekend. 

Podcast – Jak wygląda mój typowy dzień?

E09 Jak wygląda mój typowy dzień?

Dziś opowiem wam o tym, jak wygląda mój typowy dzień. Nie wszystkie informacje są prawdziwe, ale niektóre z nich tak 🙂

Mam na imię Natalia i jestem nauczycielką języka polskiego. W dni powszednie, czyli od poniedziałku do piątku, wstaję rano około godziny 7. O tej porze budzą się też moje dzieci. Dzień zaczynam od kawy. O 7 rano piję więc kawę z mlekiem, w tym czasie moje dzieci bawią się w swoim piętrowym łóżku. Około godziny 07:10 idziemy razem na śniadanie. Ja najczęściej jem na śniadanie kanapki z warzywami albo z serem. Czasami jem też jajka. Moje dzieci w tym czasie jedzą najczęściej jogurt albo jajecznicę. Po śniadaniu zazwyczaj idę do łazienki i umyję buzię i zęby, czesze się, robię delikatny makijaż, jeśli mam czas i ubieram się. Około godziny 07:30 mój starszy syn wychodzi do przedszkola ze swoim tatą, a ja ogarniam kuchnię po śniadaniu, tzn. rozpakowuję zmywarkę, chowam do lodówki produkty po śniadaniu, wkładam brudne naczynia do zmywarki i sprzątam ze stołu. O godzinie ósmej przeważnie bawię się z moim młodszym synem i szykuję go do wyjścia, czyli ubieram go: zakładam spodenki i koszulkę, zakładam buty, a gdy jest zimno –  też kurtkę, czapkę i szalik. Po godzinie 08:30 przychodzi po niego niania. Wtedy ja zaczynam pracę.

Pracuję w domu, więc nie muszę nigdzie wychodzić. Swoją pracę zaczynam oczywiście od kawy. Mam czas na pracę do godziny 12:00. W tym czasie prowadzę lekcje online, przygotowuję lekcje, piszę i nagrywam podcasty czy szukam ciekawych materiałów dla swoich uczniów. W południe, czyli o godzinie dwunastej, wraca mój syn. Wtedy razem gotujemy i około godziny trzynastej i jemy obiad. Po obiedzie mój syn kładzie się do łóżeczka, na około pół godziny, żeby odpocząć, a ja w tym czasie ogarniam mieszkanie, czyli sprzątam porozrzucane zabawki i inne przedmioty, które nie są na swoim miejscu.

Gdy mój syn wstanie, przeważnie czytamy książeczki i bawimy się wspólnie w jego pokoju. Około godziny 15:30 wychodzimy razem na spacer i odbieramy z przedszkola jego starszego brata. Później razem jeszcze idziemy na plac zabaw albo do sklepu na zakupy. Około godziny siedemnastej, czyli piątej, wracamy do domu. Dzieci bawią się wtedy swoimi zabawkami w pokoju a ja zazwyczaj mam czas na szybką kawę z mężem. Wtedy rozmawiamy też o naszych dniach. Po godzinie 17:30 spędzamy przeważnie czas we czwórkę, czyli całą rodziną. Gdy jest ładna pogoda, często gdzieś wychodzimy. O godzinie 18:30 dzieci jedzą kolację, następnie idą się kąpać.

Około godziny dziewiętnastej piętnaście, czyli kwadrans po siódmej rozpoczynamy wieczorne czytanie książek. To mój ulubiony moment w ciągu całego dnia. Każde dziecko Wybiera swoją ulubioną książkę i razem czytamy. Po godzinie dwudziestej dzieci już śpią, razem z mężem jemy wtedy kolację i przeważnie oglądamy jakiś serial.

Codziennie wieczorem po kolacji i myciu staram się spędzać czas offline, czyli bez telefonu. Wyłączam wtedy internet i przeważnie czytam książkę albo ćwiczę jogę. Najbardziej lubią czytać książki w łóżku tuż przed snem. I tak kończy się mój typowy dzień. 

A ty potrafisz opisać swój typowy dzień po polsku?

Podcast – Pogrzeb żurku i śledzia, czyli dawne tradycje wielkanocne

E08 Pogrzeb żurku i śledzia, czyli dawne tradycje wielkanocne

E08 Pogrzeb żurku i śledzia, czyli dawne tradycje wielkanocne

– Jak obchodzimy w Polsce Wielkanoc, czy to dla nas ważne święto? Jakie są typowe zwyczaje i tradycje wielkanocne w Polsce?

– Zacznę od tego, że w przypadku Wielkanocy moim zdaniem trzeba oddzielić teorię od prawdziwego życia. Teoretycznie istnieje wiele tradycji wielkanocnych i teoretycznie jest to najważniejsze święto dla katolików, a większość Polaków właśnie za katolików się uważa. W praktyce mam wrażenie, że najwięcej o tradycjach wielkanocnych wiedzą dzieci przedszkolne i szkolne, bo właśnie w placówkach tradycje te są nadal kultywowane (takie jak np. malowanie pisanek, czyli jajek). A w domach? Z moich obserwacji wynika, że od dawna nad tradycjami wzięła górę chęć przygotowania wystawnego przyjęcia dla rodziny, wysprzątania domu czy znalezienia idealnego stroju. Mam wrażenie, że gdzieś zatraciliśmy ideę już większości świąt i jedyne, co zostało to jedzenie.

– Ale… może żeby przełamać ten dość pesymistyczny ton, opowiedzmy dziś o tych dawnych tradycjach i symbolach wielkanocnych oraz o ich znaczeniu. I zobaczmy, ile z nich przetrwało do dziś.

– Przygotowania do Świąt Wielkiej Nocy rozpoczynano już tydzień wcześniej, czyli w Niedzielę Palmową. W ten dzień szło się do kościoła z palmą i dawniej najczęściej samemu się ją robiło. Do zrobienia takie palmy wykorzystywano gałązki wierzbowe, suszone zioła, gałązki porzeczek, malin, piórka i wstążki. Dziś najczęściej palmy kupuje się kwiaciarni. Dawniej po przyjściu z kościoła delikatnie uderzano palmą zwierzęta i domowników, miało to przynieść szczęście, ale też było dobrą wróżbą dla kawalerów, ponieważ w ten dzień to właśnie panny delikatnie biły palmą kawalerów z okolicy.

– Tak, ale gałązki wierzbowe z palmy symbolizowały też zdrowie. Czy wiesz że, w niektórych regionach polski połykano bazie, czyli te szare, puchate części wierzby i wierzono, że dzięki temu ominą cię choroby. Jestem przekonany, że ten zwyczaj jest do tej pory kultywowany, ponieważ jeszcze mój tata pamięta to z dzieciństwa. 

– O, ja zupełnie tego nie znałam. Szczerze mówiąc wydaje mi się to trochę obrzydliwe w dzisiejszych czasach, bo te bazie przypominają mi ogonki króliczków i nie wyobrażam sobie zjedzenia ich. Ja natomiast chciałam Ci opowiedzieć, o dość śmiesznym zwyczaju, o którym zapewne nie słyszałeś… Chodzi mi o pogrzeb żuru i śledzia. Żur to teraz typowa, mięsna potrwa wielkanocna. Jest to zupa podawana z białą kiełbasą i jajkiem. Kiedyś natomiast była to potrawa postna. Śledź to również typowo postna ryba. A wspomniany pogrzeb żuru i śledzia to ciekawa tradycja, która była ściśle związana z zakończeniem wielkiego postu. Okres przygotowania do Wielkanocy to wielki post i kiedyś podchodzono do niego bardzo restrykcyjnie. Przez 40 dni poprzedzających Święta jedzono głównie właśnie śledzie i żur. Nic zatem dziwnego, że po takim czasie monotonnej diety w Wielki Piątek z radością żegnano te dwie potrawy. Zgodnie z tradycją robiono śledzia z drewna i wieszano go na wierzbie, natomiast gar żuru zakopywano w ziemi. Było to symboliczne zakończenie wielkiego postu. 

– Rzeczywiście o tym nie słyszałem. Ja chętnie taki pogrzeb śledzia bym urządził, bo nie lubię tej ryby… Natalia, to i ja cię czymś zaskoczę – jaka jest Twoim zdaniem taka najpopularniejsza tradycja wielkanocna?

– Moim zdaniem oczywiście malowanie pisanek…

– Tak, jedną z tradycji wielkanocnych, która przetrwała do dziś było malowanie jaj. Co ciekawe, jajko jako symbol płodności i życia wywodzi się z tradycji pogańskiej i aż 200 lat po przyjęciu chrztu przez Polskę Kościół zakazywał spożywania jaj podczas Wielkanocy. Dopiero po tym czasie zezwolono na jedzenie jaj podczas Świąt, ale pod warunkiem ich wcześniejszego poświęcenia. Teraz mało kto ma w Polsce świadomość, że ten najpopularniejszy wielkanocny symbol i potrawa ma korzenie w pogańskich kultach solarnych. 

– Hmm, teraz jak o tym mówisz, to rzeczywiście wydaje się dość oczywiste, ale szczerze mówiąc, też wcześniej sobie tego nie uświadomiłam…

– A to jest w ogóle bardzo ciekawy przykład, na to jak nadawano nowe znaczenie świętom, obrzędom i symbolom pogańskim czy słowiańskim po przyjęciu przez Polskę chrześcijaństwa. Początkowo zakazywano kultywowania obrzędów słowiańskich, jednak władze Kościoła szybko zorientowały się, że nie przynosi to żadnego rezultatu, bo ludzie i tak będą to robić wbrew zakazom. Tradycja i święta są dla społeczności niezwykle ważne, pełnią bardzo wiele funkcji i żadne zakazy odgórne nie powstrzymają ludzi od świętowania. Wtedy postanowiono nadać symbolom pogańskim nowe znaczenie, a święta słowiańskie po prostu przekształcić w chrześcijańskie, trochę zmodyfikować i nadać oczywiście im inne nazwy. Dziś mamy niezbity dowód na to, że ze strony Kościoła było to bardzo sprytne posunięcie, gdyż ludzie nie zdają nawet sobie sprawy z tego, że wiele świąt, obrzędów i symboli chrześcijańskich ma swoje korzenie właśnie w wierzeniach innych kultur. 

– Rzeczywiście.. Wracając do Wielkanocy, po pogrzebie śledzia i żuru zabierano się za przygotowywanie świątecznych potraw, które musiały zostać w całości zrobione właśnie w Wielki Piątek ze względu na zakaz jakichkolwiek przygotowań i prac po święceniu pokarmów. W Wielką Sobotę pakowane wszystkie potrawy w wielkie kosze i przynoszono w jedno miejsce na wsi, dokąd przybywał ksiądz i świecił pokarmy. Bogatsze domy zapraszały księdza, który święcił całe zastawione stoły. W Wielką Sobotę też się odbywa obrzęd poświęcenie ognia i wody.  

– Do dziś zwyczaj chodzenia ze święconką i obrzęd poświęcenia ognia i wody w kościele są kultywowane. Dziś jednak do koszyczka pakujemy już symboliczne ilości jedzenia: jajka, chleb, sól, pieprz, chrzan, kiełbasę i kawałek ciasta.

– Często jednak się zdarza, że ze święconką posyłane są dzieci, bo rodzice chcą wykorzystać ten czas na przygotowania do Świąt, które rozpoczynały się w niedzielę tradycyjnym wielkanocnym śniadaniem. Gromadziło ono wszystkich członków bliższej i dalszej rodziny. I do tej pory tak jest, że śniadanie jest tym najważniejszym spotkaniem rodzinnym podczas Wielkanocy. Świętowanie rozpoczynamy od podzielenia się jajkiem i zjedzenia wszystkich poświęconych pokarmów z koszyczka. Następnie zasiadamy do stołu i jemy śniadanie, które w wielu domach przeciąga się aż do obiadu, a często i do … kolacji. Łukasz, jakie potrawy wielkanocne pojawiają się najczęściej na stole?

– Takimi typowymi potrawami wielkanocnymi są w Polsce żurek z białą kiełbasą, oczywiście jajka, pasztet i różne pieczone mięsa. Co prawda zwyczaj ten wywodzi się z czasów, gdy mięso jadało się w Polsce bardzo rzadko. Obecnie mięso je się na codzień, więc podczas Świąt nie jest już niczym wyjątkowym na stole.

– Mi z Wielkanocą najbardziej to się chyba kojarzy sałatka jarzynowa, znana jako sałatka rosyjska w wielu krajach no i oczywiście jajka pod różną postacią – głównie z majonezem albo faszerowane. Natomiast typowe ciasta wielkanocne to mazurki, serniki i babki. Jeśli macie ochotę przygotować bardzo proste ciasto wielkanocne bez pieczenia, które będzie gotowe w 10 minut, to w poprzednim podcaście zdradzam wam mój ulubiony przepis na taki ekspresowy mazurek wielkanocny. Bardzo polecam!

– W dawnych czasach potrawą, która musiała pojawić się na wielkanocnym stole był baran. Czasami były to prawdziwy baran pieczony i postawiony na stole wielkanocnym, ale w niektórych rejonach Polski, była to jedynie figurka barana ulepiona z masła. Do dziś niektórzy do koszyczka wielkanocnego wkładają albo baranka cukrowego, albo barana z masła właśnie. 

– Na baaardzo obfitym śniadaniu w niedzielę jednak się nie kończy. W Polsce kontynuujemy świętowanie też w poniedziałek, czyli w śmigus-dyngus. A jest to też bardzo stara polska tradycja, według której kiedyś chodzono od domu do domu i kawalerowie oblewali panny wodą. Każda niezamężna dziewczyna bardzo pilnowała, aby tego dnia zostać oblana wodą, ponieważ gwarantowało to zamążpójście. Co ciekawe, jeszcze dawniej ta tradycja wyglądała trochę inaczej, a zamiast oblewania wodą, smagano, czyli delikatnie uderzano gałązkami wierzbowymi, pannę, tzn. nie tylko panny –  również zwierzęta i wszystkich domowników. Ale w Wielki Poniedziałek głównie panny, natomiast tydzień wcześniej, czyli w Niedzielę Palmową było odwrotnie – to kawalerowie byli uderzani przez panny tymi gałązkami. 

– Dziś Wielki Poniedziałek jest dniem uwielbianym przez dzieci, gdyż bezkarnie mogą oblewać siebie i wszystkich dookoła wodą. Jest to też dzień odwiedzin, w którym często umawiamy się z rodziną –  dalszą i bliższą – czy ze znajomymi i składamy im wizyty, albo, gdy jest ładna pogoda, razem wychodzimy na spacer. 

– Mi się niestety wydaje, że polskie typowe Święta Wielkanocne nie zakładają dużej aktywności fizycznej, ja z dzieciństwa nie pamiętam wielu spaceru wiosennych, często też pogoda nie dopisuje i i nie chce nam się zwyczajnie wychodzić z domu, gdy jest zimno. W tym roku natomiast mam postanowienie, żeby niezależnie od pogody po wielkanocnym śniadaniu z całą rodziną wyjść na długi spacer, co wam też serdecznie polecam!

– To wyśmienity pomysł!

– Tymczasem życzymy wszystkim wesołych Świąt, spotkania z rodziną i odpoczynku od pracy. Słyszymy się w kolejnym podcaście, pa!

Podcast – Przepis na szybkie ciasto wielkanocne

E07 Przepis na szybkie ciasto wielkanocne

Cześć, dziś mam dla was przepis na pyszne ciasto wielkanocne. Wielkanoc już tuż- tuż! Jeśli spędzacie święta wielkanocne w Polsce i idziecie do kogoś w gości, wypada wziąć coś ze sobą. Możecie wziąć np. wino, ale ja mam dla was lepszą propozycję. Możecie zrobić ciasto! W Polsce na Wielkanoc tradycyjnie piecze się serniki i mazurki. Mazurek to tradycyjne, niskie słodkie ciasto i dziś podam wam przepis na ekspresowy mazurek bez pieczenia. Jest pyszny i bardzo słodki. To ciasto nie jest dietetyczne ani bardzo zdrowe, ale jest na pewno smaczne! 

Do zrobienia ekspresowego mazurka potrzebujecie:

  • 200 gramów herbatników,
  • 100 gramów masła,
  • 100 gramów czekolady (50 gramów czekolady gorzkiej i 50 gramów czekolady mlecznej),
  • masy krówkowej (kajmaku),
  • garść ulubionych orzechów.

Herbatniki trzeba potłuc, czyli zgnieść na drobne kawałki. Masło roztopić w garnku. Następnie herbatniki zalać roztopionym masłem i całą masę przełożyć do średniej formy na ciasto. Potem trzeba wszystko dokładnie wyrównać na dnie formy. Wkładamy formę do lodówki i po około 10 minutach wyjmujemy. Następnie wylewamy kajmak, czyli masę krówkową na herbatniki. Następnie rozpuszczamy 100 gramów czekolady w kąpieli wodnej i ciepłą czekoladą polewamy nasze ciasto. Na wierzchu posypujemy ulubionymi orzechami. Ciasto wkładamy na godzinę do lodówki i już jest gotowe. Smacznego! To naprawdę bardzo dobre i szybkie ciasto.

Podcast – Kim jesteś z zawodu?

E05 Kim jesteś z zawodu?

Dziś opowiem Wam o różnych zawodach. Zacznę od wiersza, który często pojawia się na lekcji języka polskiego w szkołach podstawowych. Dzieci uczą się wtedy, że każdy zawód jest potrzebny. 

Julian Tuwim, „Wszyscy dla wszystkich”

Murarz domy buduje,

Krawiec szyje ubrania,

Ale gdzieżby co uszył,

Gdyby nie miał mieszkania?

A i murarz by przecie

Na robotę nie ruszył,

Gdyby krawiec mu spodni

I fartucha nie uszył.

Piekarz musi mieć buty,

Więc do szewca iść trzeba,

No, a gdyby nie piekarz,

Toby szewc nie miał chleba.

Tak dla wspólnej korzyści

I dla dobra wspólnego

Wszyscy muszą pracować,

Mój maleńki kolego.

Ja jestem z zawodu nauczycielką i tłumaczką. Nauczyciel to osoba, która uczy dzieci albo dorosłych. Nauczyciele zazwyczaj pracują w szkołach państwowych, ale czasami też prywatnie, czyli mają zajęcia indywidualne. Tłumacz zajmuje się przekładem, czyli tłumaczeniem tekstu z jednego języka na drugi. Ja tłumaczę teksty z języka angielskiego na polski. Pracuję w domu. Bardzo lubię obie moje prace. Praca to moja pasja. 

Mój mąż jest z zawodu lekarzem weterynarii, czyli potocznie mówimy: weterynarzem. Weterynarz leczy zwierzęta, nie tylko te domowe: takie jak psy, koty, chomiki, świnki morskie czy papugi, lecz także duże zwierzęta gospodarskie, czyli np. krowy, świnie, konie, barany czy owce. Praca weterynarza jest bardzo trudna, ponieważ zwierzęta nie potrafią powiedzieć, czy coś je boli i lekarz weterynarii sam musi postawić diagnozę.

Moja mama jest z wykształcenia lekarzem medycyny. Lekarz zajmuje się leczeniem ludzi. Lekarze mają różne specjalizację zawodowe. Lekarz, który leczy małe dzieci to pediatra. Pediatrzy mają bardzo trudne zadanie, ponieważ dzieci często boją się lekarzy i nie chcą poddać się różnym zabiegom, często też płaczą w gabinecie lekarskim. Pediatra musi mieć dobre podejście do dzieci i umieć je uspokoić. Lekarz to bardzo trudny zawód. Żeby zostać lekarzem, trzeba się bardzo długo kształcić, czyli studiować. Lekarze pracują w przychodni, w szpitalu albo w prywatnym gabinecie.

Mój tata z wykształcenia jest mechanikiem samochodowym, tzn. umie naprawiać samochody. Mechanik samochodowy ma swój warsztat i to jest jego miejsce pracy. Jeśli zepsuje nam się samochód, dzwonimy do mechanika i sprawdza on, która część samochodowa jest zepsuta, a następnie ją wymienia, tzn. naprawia nasz samochód. Teraz mój tata nie pracuje już jako mechanik samochodowy. Teraz jest on na emeryturze, czyli jest emerytem. 

Emeryci w Polsce mają trudną sytuację, ponieważ emerytury nie są duże. Często jednak emeryci mają zniżki, np. na bilety kolejowe albo autobusowe, na bilety do kina czy teatru i w wielu innych miejscach. Coraz częściej organizowane są różne zajęcia czy kursy dla emerytów. Np. uniwersytet trzeciego wieku to taka organizacja, która zajmuje się aktywizacją seniorów. Na uniwersytecie trzeciego wieku emeryci uczestniczą w różnych zajęciach, np. zajęciach z obsługi komputera, kursach fotograficznych czy kursach językowych. W małych miejscowościach i na wsiach działają kluby seniora. W takich klubach emeryci też mają różne zajęcia i spotkania np. z policjantami, którzy uczą ich, jak nie dać się oszukać.

Policjant to bardzo odpowiedzialny zawód. Policjanci dbają o porządek w miastach i na ulicach. Policjant pracuje na komendzie policji. Niestety w Polsce zawód policjanta nie jest szanowany. Często straszy się dzieci policjantem. Moim zdaniem jest to totalna głupota, ponieważ dzieci od małego powinny mieć zaufanie do osób, które mogą im pomóc w niebezpiecznych sytuacjach. Policjant jest taką właśnie osobą. Podobny zawód ma strażak.

Strażacy zajmują się gaszeniem pożaru, ratowaniem ludzi z wypadku, pomaganiem przy powodzi czy innych katastrofach. W Polsce w małych miejscowościach funkcjonują ochotnicze straże pożarne. Do ochotniczej straży pożarnej może zapisać się każdy, nie tylko zawodowy strażak.  Mój teść, czyli tata mojego męża, należy do ochotniczej straży pożarnej. Ma nawet swój mundur, czyli specjalne ubranie. Miejsce pracy strażaka to remiza strażacka.

Moim zdaniem najciekawsze zawody to zawody artystyczne: np. bycie malarzem, architektem, muzykiem, fotografem czy dziennikarzem. Moja przyjaciółka jest np. fotografem i robi zdjęcia parom młodym podczas ich ślubu, kobietom w ciąży czy całym rodzinom. To bardzo interesująca praca, ponieważ można poznać wielu ciekawych ludzi. Jednak bycie fotografem jest też męczącym zajęciem, ponieważ sesje fotograficzne trwają przeważnie bardzo długo i przez ten czas fotograf jest non stop na nogach. 

Mój kuzyn jest natomiast z zawodu kompozytorem oraz muzykiem. Jest bardzo utalentowanym chłopakiem i nagrał własną płytę. Jego praca polega nie tylko na pisaniu piosenek i nagrywaniu, lecz także na jeżdżeniu na koncerty i występowaniu przed publicznością. To bardzo ciekawa praca, ale też stresująca. 

Moja kuzynka jest natomiast architektem i projektuje różne budynki. Ma talent plastyczny i umie bardzo ładnie malować różne rzeczy. Architekt to bardzo ciekawy zawód, ponieważ pomaga ludziom realizować ich marzenia o własnym domu lub mieszkaniu. 

A wy kim jesteście z zawodu? 

Podcast – O tym, co zauroczyło mnie w pływaniu kajakiem po Wiśle

E04 - O tym, co zauroczyło mnie w pływaniu kajakiem po Wiśle

E04 O tym, co zauroczyło mnie w pływaniu kajakiem po Wiśle

– Cześć Natalia, dziś chciałbym z Tobą porozmawiać o najdłuższej z polskich rzek…

– Czyli Wiśle.

– Tak jest, czy pamiętasz, ile metrów długości liczy ta rzeka?

– Z pamięci nie podałabym tej liczby, ale przed sobą mam przewodnik o Wiśle, zatytułowany „Wisła – 1047 tajemnic” i liczba ta oznacza długość rzeki.

– W rzeczy samej, od tej książki chciałbym właśnie dzisiaj zacząć. Jest to przewodnik po Wiśle autorstwa bardzo znanego polskiego podróżnika Marka Kamińskiego. Autor określa Wisłę jako aqua incognita, czyli wody nieznane. Posłuchajcie, jak pisze we wstępie: „Pływałem po wielu rzekach świata, w tym w tych najbardziej dzikich i nie ujarzmionych jak np. Amazonka, rzeki Syberii i Kanady czy Nil. I z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że Wisła im nie ustępuje. Nieraz nie ma potrzeby wyjeżdżać w najdalsze Zakątki świata, by odkrywać świat wystarczy się dobrze rozejrzeć wokół siebie”.

– To bardzo inspirujący cytat. Ja jestem przekonana, że Polacy nie doceniają piękna przyrody naszego kraju i wcale nie uważają, żeby Wisła była równie ciekawą rzeką, co Amazonka czy Nili. To się nie mieści im po prostu w głowie! Łukaszu, a czy ty zgadzasz się ze słowami Marka Kamińskiego? 

– Oczywiście, ja osobiście jestem wielkim entuzjastą polskiej przyrody i uważam, że nasze rzeki w niczym nie ustępują tym najbardziej dzikim na całym świecie. Nie mam co prawda porównania do Amazonki czy Nilu, ale miałem okazję płynąć po jednej z ogromnych rzek Amazonii, jaką jest Rio Madre i wcale nie uważam, żeby Wisła ustępowała jej urodą. 

– A co najbardziej urzeka cię w tej najdłuższej polskiej Rzece?

– Przede wszystkim nadal w wielu miejscach jest ona bardzo dzika, w związku z czym stanowi naturalne środowisko życia licznych gatunków zwierząt, w tym ptaków. Wisła jest oczywiście nieuregulowaną rzeką i tworzy wyspy, które stają się naturalną ostoją ptaków, ceniących sobie spokój. Wiadomo przecież, że na taką wyspę dosyć trudno się dostać również naturalnym wrogom tych ptaków. Jednym z ciekawszych gatunków ptaków gniazdujących nad Wisłą są ostrygojady. To biało-czarne ptaki przypominające bociany w miniaturze. Nad Wisłą znajdziemy również liczne gatunki brodźców, czaple siwe i białe, oczywiście kaczki i mewy, a spoglądając w niebo, dojrzymy wiele drapieżników, takich jak bielik, myszołów, czy też typowe ptaki wodne, takie jak rybołów. Aha, zapomniałbym o niezwykle urokliwych małych, niebieskich ptakach polujących na ryby czyli zimorodkach.

– Łukaszu, opowiadasz o wielu obserwacjach ptaków, jednak nadal nie wiemy w jaki sposób twoim zdaniem najlepiej poznać tę rzekę. Jak udało ci się zobaczyć te wszystkie gatunki ptaków?

– Mam dobrą lornetkę (śmiech)…. a tak na serio, oczywiście najbardziej polecam wyprawy kajakiem. Taki rodzaj podróżowania opisuje również w swojej książce Marek Kamiński. Jego przewodnik powstał na podstawie wyprawy kajakiem, którą nazwał Ekspedycja Wisła. Marek Kamiński odbył podróż od źródeł Wisły aż po Ujście, do Bałtyku. Płynął zarówno latem, jak i zimą. W obu przypadkach nocował w namiocie, który rozbijał na skarpach Wiślanych czy wyspach. 

– Tak, lektura tej książki mnie również bardzo zainspirowała do wyruszenia śladami Marka Kamińskiego. I tak wybraliśmy się na spływ po Wiśle, który rozpoczęliśmy w Sandomierzu, a zakończyliśmy w Warszawie. Uważam, że było to niesamowite doświadczenie i, co mnie zupełnie zaskoczyło, to były dla mnie jedne  z najpiękniejszych i najbardziej relaksujących wakacji. Nad Wisłą praktycznie nie ma zasięgu telefonicznego, musisz zatem zapomnieć na chwilę o swoich sprawach i problemach. I takim sposobem nagle masz mnóstwo czasu i możliwości do wyciszenia się, kontemplacji przyrody, obserwacji życia zwierząt, wysiłku fizycznego, jakim jest wiosłowanie, poczucia dreszczyku emocji przy szukaniu miejsca noclegowego na łonie natury i wiele innych doznań, których próżno szukać w turystycznych miejscach. Nie muszę chyba dodawać, że takie wakacje nie kosztowały prawie nic, gdyż nad Wisłą nie ma zbyt wielu okazji do wydawania pieniędzy. Wspaniała sprawa, polecam spróbować!

– Natalia, czy masz jeszcze jakieś wspomnienia z Wisłą?

– Przypomina mi się, jak w czasach dzieciństwa, gdy mieszkałam w Warszawie i za każdym razem, gdy musiałam przejeżdżać tramwajem przez most na Wiśle, bardzo bałam się, że się on zawali dokładnie w tym momencie, w którym ja na nim jestem, więc zawsze takim przejazdom towarzyszyły duże emocje i gdy już znalazłam się po drugiej stronie, mogłam odetchnąć z ulgą, oczywiście do czasu następnej podróży tramwajem przez most 😉 Co ciekawa, zupełnie nie bałam się takich przejazdów samochodem, chyba wydawało mi się, że tramwaje są dużo cięższe i bardziej niebezpieczne 🙂

– Kolejna anegdota związana z Wisłą to również wspomnienie z dzieciństwa – pamiętam, że gdy byłam mała, myślałam, że słowo Wisła oznacza rzeka, że to taki synonim i na każdą rzekę mówiłam Wisła. Nie rozumiałam zatem, dlaczego moi rodzice z rozbawieniem słuchali, jak nazywałam jakieś małe strumyczki Wisłą.

– Poza tym, jednym z moich wspomnień z dzieciństwa jest pomnik syrenki nad Wisłą, a konkretnie – za każdym razem, gdy przejeżdżaliśmy z rodzicami samochodem koło tego pomnika, bardzo chciałam go zobaczyć. W pewnym momencie oglądanie pomnika podczas przejazdów po mieście stało się już takim moim rytuałem i gdy tylko przegapiłam Syrenkę, byłam bardzo smutna. 

– Natalia, dziękuję Ci za te opowieści. A o syrence będziemy więcej mówić w odcinku poświęconym polskim legendom. Serdecznie zapraszamy, do usłyszenia!

Podcast – Zainteresowania

E03 Zainteresowania

Polacy mają bardzo różne zainteresowania. W swoim wolnym czasie najbardziej lubią niestety oglądać telewizję, chodzić do kina, albo oglądać seriale. Często młodzi ludzie nie mają w domu telewizora, zamiast tego wolą oglądać te programy na komputerze, które według nich są interesujące. Wybierają zatem filmiki na youtubie albo seriale na Netfliksie. Starsi ludzie nadal lubią oglądać telewizję. Często mówią, że interesują się wydarzeniami na świecie albo polityką. Wtedy oglądają wiadomości, czyli programy dotyczące aktualnych, bieżących wydarzeń. 

Nowe filmy oglądamy w kinie. Polacy bardzo lubię oglądać polskie filmy, ale moim zdaniem nowe polskie filmy nie są interesujące, można powiedzieć że są nudne. Stare polskie filmy są natomiast według mnie bardzo dobre. Takie znane, wartościowe filmy to klasyka kina. Najpopularniejsze polskie filmy, które można nazwać kultowymi to np. Miś, Nie lubię poniedziałków, Poszukiwany poszukiwana, Rejs czy Kogel-mogel. Jeśli nie znacie tych filmów, koniecznie obejrzyjcie je! Są co prawda stare, ale pokazują Polską rzeczywistość z czasów PRL-u. Są to też komedie, więc możecie się pośmiać. Jeśli oczywiście polskie poczucie humoru z dawnych czasów przypadnie wam do gustu czyli polubicie je. 

Kolejnym zainteresowaniem Polaków jest sport. Bardzo wielu mężczyzn lubię oglądać piłkę nożną w telewizji, ale już niewiele osób samemu uprawia ten sport. Innymi popularnymi sportami, które lubimy oglądać w telewizji,  są siatkówka czyli piłka siatkowa i skoki narciarskie. Polacy lubią też uprawiać sporty, ale inne. Często jeździmy na rowerze, chodzimy na basen, gramy w tenisa, jeździmy na nartach albo na łyżwach. Coraz popularniejsze jest też bieganie. W Polsce mówi się, że sport to zdrowie i to widać na ulicach. Coraz więcej osób stara się dbać o zdrowie, czyli interesuję się sportem: chodzi na siłownię, biega albo ćwiczy w domu. Dużo osób ma też psy, z którymi wychodzi na spacer. Spacerowanie to też forma sportu. Na spacery wychodzą też często mamy z małymi dziećmi w wózkach.Starsi ludzie coraz częściej też starają się ruszać. Wśród seniorów najpopularniejszym sportem jest nordic walking, czyli maszerowanie z kijkami. 

Jeśli ktoś lubi jedzenie, w wolnym czasie może chodzić do restauracji, do kawiarni albo samemu gotować. Wtedy mówimy, że interesuje się gotowaniem. Młodzi ludzie, czyli dzieci i nastolatki, często w wolnym czasie grają w gry komputerowe, spotykają się ze znajomymi albo czytają książki. Polacy często spędzali swój wolny czas na zakupach. Ale teraz w niedzielę sklepy są zamknięte w Polsce i coraz więcej osób spędza weekendy albo aktywnie, na świeżym powietrzu, albo siedząc w domu.

Jeśli ktoś dba o swój rozwój, chętnie uczy się nowych rzeczy np. języków obcych, czy zdobywa inne, nowe umiejętności. Wtedy mówimy, że interesuje się rozwojem osobistym. Taka osoba dużo też czyta książek, poradników w tym temacie, słucha audiobooków albo podcastów z danej dziedziny. 

Wiele starszych osób albo zazwyczaj kobiet interesuje się Rękodziełem. Tzn. że tworzą coś sami, np. robią na drutach, na szydełku czyli szydełku ją, malują czy szyją. Takie prace ręczne często są bardzo relaksujące. Warto interesować się Rękodzieła, jeśli jesteś zestresowany i chcesz zapomnieć o swoich problemach. Gdy tworzysz coś nowego czyli pracujesz kreatywnie bardzo łatwo można się od stresować. Inną Polarna formą Relaksu jest ćwiczenie jogi albo słucham relaksacyjnej muzyki. 

Ostatnim zainteresowaniem Polaków w którym wam dziś opowiem jest podróżowanie. Coraz więcej osób w Polsce pasjonuję się wyjazdami, chce zwiedzać świat, i w swoim wolnym czasie wybiera bardziej egzotyczne kierunki niż polskie morze czy góry. Moim zdaniem jednak Polska przyroda i krajobrazy są piękne i my Polacy często nie doceniamy tego, co mamy pod nosem, czyli bardzo blisko nas. Wracając do podróżowania, możemy wybrać podróże zagraniczne i lecieć gdzieś samolotem, albo bliskie wycieczki i wsiąść w pociąg, autobus albo samochód. Podczas podróży często też robimy zdjęcia albo kręcimy filmy. Osoby, które lubią robić zdjęcia, interesują się fotografią, to jest ich pasja. Często robią zdjęcia po to żeby później umieścić je w Internecie np. na Instagramie. Jeśli wy też lubicie oglądać ładne zdjęcia przyrody i polskich krajobrazów, zapraszam was na swój Profil na Instagramie, znajdziecie mnie pod nickiem polish.words.nat. Na swoim profilu publikują zdjęcia ciekawych miejsc w Polsce i opisuje różne ciekawostki językowe. Zapraszam

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close